Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Opozycja przegrywa walkowerem...

07-04-2021 20:22 | Autor: Tadeusz Porębski
Na wstępie zaznaczam, że nie byłem, nie jestem i nie będę wyborcą partii Prawo i Sprawiedliwość oraz ugrupowania pod nazwą Zjednoczona Prawica. Nie mogę głosować na ugrupowanie obłudników, które niszczy "komunistyczne złogi", odbierając znaczną część emerytur tak zasłużonym dla Polski ludziom jak gen. Gromosław Czempiński czy inspektor policji Grażyna Biskupska, była naczelnik wydziału ds. zwalczania aktów terroru, która – na nasze szczęście – wysłała do więzienia najgroźniejszych polskich mafiosów.

Nie zagłosuję na partię, która jednocześnie ze wspomnianymi posunięciami daje zdeklarowanemu komuchowi Stanisławowi Piotrowiczowi prestiżową posadę w Trybunale Konstytucyjnym. Nie mogę głosować na koalicję, która na pierwszą linię frontu wystawia takich osobników jak Bartek Misiewicz, Jacek Sasin, Przemek Czarnek, Zbyszek Ziobro czy Jadzia Emilewicz, a odkryciem sezonu i menedżerem roku ogłasza Danka Obajtka. Tak nawiasem, patrząc na ceny paliwa na stacjach Orlenu i dosyć niską cenę rynkową baryłki ropy (60 USD Brent, 57 USD WTI), to moim skromnym zdaniem można dojść do wniosku, że panu Obajtkowi tak należy się tytuł menedżera roku, jak mnie awans na pierwszego solistę baletu w teatrze "Bolszoj". Tak więc bogoojczyźniana Zjednoczona Prawica, naszpikowana prawdziwymi tuzami polskiej polityki, jak ci wyżej wymienieni oraz setką im podobnych politycznych tuzów w skali mikro, nie może być ugrupowaniem moich marzeń.

Niemniej jednak, zwykłe poczucie przyzwoitości oraz uprawiany zawód, którego fundamentem jest obiektywizm, nakazują mi w wielu przypadkach brać w obronę ZP i powołany przez to ugrupowanie rząd. Czyniłem tak w przeszłości wielokrotnie i to się nigdy nie zmieni. Głęboki podział w naszym społeczeństwie, który dokonał się w okresie ostatnich sześciu lat, wyzwolił w ludziach niespotykaną wcześniej agresję i porywczość, skutecznie tępiące obiektywizm. Dzisiaj albo się PiS lubi i popiera w czambuł, albo patologicznie nienawidzi.

Ostatnio spotkałem się z kolegą z dzielnicy, którego znam od ponad pół wieku. Przytomny, wykształcony, ogarnięty gość. Zeszło na tematy polityczne, gadaliśmy z godzinę. Na koniec mówi: "Tadek, PiS to nie jest moja bajka, ale bogiem a prawdą, jeżeli kiedykolwiek dostałem coś gratis od rządu, to tylko darmowe wczasy w zakładowym ośrodku nad morzem za czasów komuny i trzynastą emeryturę za rządów PiS. Od pozostałych, czyli AWS, SLD, UW, PSL i PO nie dostałem nic. Przepraszam, od PO otrzymałem prezent w postaci konieczności tyrania do 67. roku życia. Zaprzeczysz, przyjacielu?". Cóż było mówić? Paweł ani pisnął, wrócił do siebie i czapkę nacisnął – powiedziałby Aleksander hrabia Fredro.

Takie podejście do rzeczy pojawia się w rozmowach coraz częściej i brakuje argumentów, by je podważyć. W ubiegłym roku dostałem sanatorium i koczowałem w jednym pokoju z niejakim Jankiem (71) spod Gniezna. Wchodzę do pokoju z walizą, a Janek ogląda serwis informacyjny w TVP Info. Od razu przechodzę do rzeczy i pytam go, czy jest "pisiorem", bo jeśli tak, to musimy podzielić się programami, ponieważ ja bojkotuję telewizję rządową. A on na to: "Ja wcale nie jestem za PiS, ale mam troje wnuków i dwóch prawnuków, więc muszę głosować na Kaczyńskiego. 500+, rozumiesz, co mam na myśli?". Co mam nie rozumieć, Jasiu. Co tu jest do rozumienia? Rząd pamięta o tobie i twoich zstępnych, więc rewanżujesz mu się w wyborach. Rozdawnictwo publicznych pieniędzy czy pogłoski o bankructwie państwa z powodu 1,5-bilionowego długu publicznego w ogóle tego Janka i milionów mu podobnych nie interesują. Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Tylko te dwa przykłady świadczą o gigantycznych błędach, popełnionych przez liderów PO w trakcie trwania ośmioletnich rządów tej partii. Mieli większość w parlamencie, swojego prezydenta i naprawdę mogli zmienić Polskę. Tymczasem całkowicie odwrócili się od ludzi niezamożnych i tolerowali złodziejstwo w postaci reprywatyzacyjnej ośmiornicy, co skwapliwie wykorzystał Jarosław Kaczyński. Dał ludziom to, co powinna im dużo wcześniej dać PO – bez uszczerbku dla budżetu. I od sześciu lat niepodzielnie rządzi państwem.

Mało tego – zapowiada się, że będzie rządzić jeszcze przez wiele lat. W osiągnięciu tego celu może mu przeszkodzić nie opozycja parlamentarna, lecz rysujące się coraz wyraźniej pęknięcie w łonie koalicji. Opozycja władna jest jedynie kibicować postępującemu pękaniu fundamentu scalającego ZP, bo merytorycznie prezentuje się beznadziejnie. Szymon Hołownia ma w parlamencie tylko kilka szabel, które przy dzisiejszym układzie sił niewiele znaczą. Za to gada jak z książki, dlatego jego popularność rośnie. Nie wiem czemu, ale mam do tego faceta ograniczone zaufanie. SLD przeszedł do historii i bardzo dobrze. W PO gryzą się ze sobą dwie frakcje, a telewizyjne wystąpienia tułającej się od partii do partii Barbary Nowackiej wywołują u mnie odruch współczucia dla Platformy, którą obecnie pani ta reprezentuje. Tak zwana lewica to stary towarzysz partyjny Włodzimierz Czarzasty, leniwy i bezpłciowy Adrian Zandberg, mocno zgrana karta w osobie Roberta Biedronia oraz młode cizie, których publiczne wynurzenia i wywody mogą powodować szczypanie w pewnej części ciała. PSL, jak to PSL, stoi czujne i gotowe na alians z tym, kto zaproponuje więcej lukratywnych posad dla chłopskich czynowników – najlepiej w spółkach skarbu państwa. I gdyby wybory odbywałyby się jutro, na kogo miałbym głosować? Pewnie wrzuciłbym do urny pustą kartę.

Tak słabej opozycji, jak dzisiejsza na Wiejskiej, polski parlament chyba jeszcze nie miał. Żadnego wspólnego, konkretnego i spójnego programu, tylko "odsunąć PiS od władzy" (w domyśle dać ją nam). Dziesięć milionów głosów oddanych na Rafała Trzaskowskiego prawdopodobnie zostało zmarnotrawionych, bo ruch społeczny, który miał powstać na tej gigantycznej bazie społecznej, nie powstał. Po przegranych wyborach prezydenckich towarzystwo rozeszło się do domów. W tym momencie przypomina się Grunwald z lipca 1410 r., kiedy miast wykorzystać sytuację i dobić Krzyżaka, król Władysław Jagiełło rozpuścił do domów polskie pospolite ruszenie, oddziały księcia Witolda i Złotą Ordę. Przez takie zaniechanie krwawa wojna z zakonem trwała jeszcze wiele lat.

Obecnie pandemia koronawirusa trwa już ponad rok. Ale obarczanie Rady Ministrów winą za znaczny przyrost zgonów to po prostu zła wola krytyków z opozycji. Przypomnę, że przed rokiem, kiedy na południu Europy ludzie marli tysiącami i brakło chłodni do przechowywania ciał, nikomu z tamtejszej opozycji rządowej do głowy nie przyszło, by domagać się dymisji premierów Włoch, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Francji bądź poszczególnych ministrów. Moim zdaniem, program szczepień w Polsce nie wygląda tak źle, jak głosi opozycja. Część winy za chaos można zrzucić na pacjentów. Zamiast na wyznaczoną godzinę, ludzie gremialnie przychodzą do punktu szczepień bladym świtem, potęgując zamieszanie. W jakim celu tak rano? Bóg raczy wiedzieć. Sam byłem świadkiem, jak zażywny dziadek, wymachując laską, pomstował na rząd i wszystkich świętych, że tyle godzin musi czekać na wkłucie. Okazało się, że miał termin na 11.45, a przybył do punktu szczepień przed godziną ósmą. Dla pewności, by dopilnować, że nie zostanie pominięty. Ciała dała także Unia Europejska. Dość powiedzieć, że dopiero w marcu br. Bruksela oficjalnie zablokowała eksport szczepionki AstraZeneca do Australii. Unijne ograniczenia są znacznie łagodniejsze niż w USA, gdzie prezydent Joe Biden podtrzymał decyzję o absolutnym priorytecie dostaw dla Amerykanów. Dlatego nawet sąsiednia Kanada otrzymuje szczepionki BioNTech/Pfizera spod belgijskiej Antwerpii, a nie z fabryk w Stanach Zjednoczonych.

Kończąc temat wzajemnych oskarżeń na politycznej scenie oraz chaosu na obszarze szczepień, kieruję niniejszym apel do opozycji: chcę na was głosować, ale powielane hasło "odsunąć PiS od władzy" jakoś na mnie nie działa. Potrzebuję zwięzłego, zrozumiałego dla wszystkich programu, co poza zemstą na PiS chcecie zrobić dla kraju po wygraniu wyborów. Czy utrzymacie 500+, które ekonomicznie się sprawdziło? Musi być jasna deklaracja. Czy zreformujecie wreszcie gruntownie i ostatecznie naszą służbę zdrowia, tak jak w 2011 r. zreformowali ją nasi sąsiedzi Czesi? Czy zwrócicie wreszcie swoje modre oczęta na ludzi mniej zamożnych i ubogich, jak uczyniło to w swoim czasie PiS? Czy zamiast utrzymać "13" emerytury zniesiecie podatek dla emerytów, otrzymujących świadczenie na przykład poniżej 3000 zł? Przypominam, że mamy w naszym kraju prawie 10 mln osób w wieku poprodukcyjnym, to potężny elektorat. Najniższa emerytura wcale nie wynosi 1250,88 zł, takie świadczenie przysługuje wyłącznie osobom, które mają długi staż ubezpieczeniowy (kobieta – co najmniej 20 lat, mężczyzna – co najmniej 25 lat). Kilkaset tysięcy emerytów otrzymuje jednak emerytury w wysokości kilkuset zł, na przykład matki, które porzuciły kariery zawodowe na rzecz wychowywania dzieci. Co z tymi ludźmi? Pozwolić im nadal wegetować?

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA