Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Muza Powstania Warszawskiego

31-07-2019 21:50 | Autor: Bogusław Lasocki
Powstanie Warszawskie to 63 dni, ale i lata chwały. To tygodnie sukcesów, tygodnie porażek. Miasto Warszawa dumne, pełne chwały. Dzielna, bohaterska nie tylko młodzież, ale i dojrzałe pokolenie, a chwilami wszyscy w okolicy, zdolni do noszeni broni czy rzucania butelek z benzyną. Bez tych barykad, przelanej krwi, ofiar, dramatów, zniszczonych planów i marzeń - nie byłoby nas teraz takimi, jakimi jesteśmy. Różni mówią, czasem nawet w to wierząc, że było zbędne. Nieprawda.

Ofiary Powstania i późniejsze

Ofiary Powstania Warszawskiego nie poszły na marne, choć były przeraźliwie dramatyczne i niewyobrażalnie wielkie. Trudno ocenić dokładnie, ale najbardziej przybliżone szacunki to przynajmniej 200 tys. ofiar, z czego 180 tys. to ludność cywilna, w tym 33 tys. zabitych dzieci.

Następny etap dramatu przyszedł potem, już po tak zwanym wyzwoleniu. Owszem, w czasie walk z niemieckimi oddziałami zginęło wiele tysięcy osób, wśród nich większość zwyczajnych obywateli. Ale najbardziej boli mordowanie już po zakończeniu zmagań z hitlerowcami, przez swoich i pozornych sprzymierzeńców czyli przez UB i nadzorujących je służb NKWD. Ofiar takich było oczywiście mniej niż w okresie okupacji Niemiec hitlerowskich, ale te dziesiątki tysięcy zamordowanych już po zakończeniu wojny będzie bolało zawsze. A wśród nich ci, którzy przeżyli terror hitlerowski i Powstanie Warszawskie.

Każda wojenna śmierć jest straszna, ale podczas walki jest jakby mniejszym złem, jest w sumie wpisana w działania - albo ty mnie albo ja ciebie. To jest już inny rozdział dramatu. Nie mniejszy, ale inny. Znamy Termopile, znamy opowieści o przeważających siłach wroga, przypadkowy pocisk lub odłamek, który również może zabić. Część żołnierzy Powstania wiedziała, że idzie na śmierć a przynajmniej że może zginąć. Ale przygotowywali się do walki i walczyli.

Masa składa się z jednostek

Polskie Państwo Podziemne i jego zbrojne ramię Armia Krajowa liczyły według różnych szacunków 250 - 390 tys. osób. Siły Armii Krajowej w Warszawie dowodzone przez ppłk. Antoniego Chruściela „Montera” liczyły ok. 50 tys. żołnierzy. Jednak już pierwszego dnia Powstania śmierć poniosło tysiące spośród nich. Wiele miejsc walk, wiele oddziałów powstańczych, wśród licznych sukcesów ale również porażek, wiele ofiar. Podczas walk o koszary niemieckiego pułku kawalerii SS na terenie Wyścigów Konnych na obecnym Ursynowie zginęło 68 Powstańców z pułku AK "Baszta". Takich miejsc w Warszawie były setki. Tam, właśnie już pierwszego dnia zginęły tysiące. W bezpośredniej walce, albo ratując innych. Łączniczki, sanitariuszki, zazwyczaj dzieci lub kobiety, stawały się ofiarami jak walczący żołnierze.

Krystyna Krahelska - Warszawska Syrenka

Wśród ofiar dnia pierwszego była Krystyna Krahelska. Sanitariuszka, jedna z wielu. Ciężko ranna podczas opatrywania rannych żołnierzy. Walczyli przy ul. Polnej, atakując "Nowy Kurier Warszawski". Krahelska opatrzyła rannego żołnierza Armii Krajowej Zygmunta Gebethnera ps. „Zygmuntowski" oraz   rannego w płuco por. Władysława Kocha ps. „Mistrz”. Następnie starała się dotrzeć do trzeciego rannego, gdy została trafiona trzema pociskami w płuca.   Strzelał niemiecki snajper z dachu pobliskiej Straży Pożarnej. Koledzy próbowali ratować ranną sanitariuszkę, jednak ostrzał snajpera był śmiertelny. Jeden z nich zginął. Dopiero o godz. 21 ciężko ranną sanitariuszkę udało się przetransportować do punktu sanitarnego przy ul. Polnej 34. Niestety, zmarła następnego dnia nad ranem. Pośmiertnie uzyskała stopień plutonowego oraz odznaczenie Krzyżem Walecznych. Po ekshumacji zwłok w dniu 9 kwietnia 1945 roku została pochowana na cmentarzu Służewieckim. W bezpośrednim sąsiedztwie pochowany jest jej młodszy brat Bohdan, który jako pilot RAF zginął podczas katastrofy lotniczej w 1958 roku.

Kim była Krystyna Krahelska? Zwykłą, młodą kobietą, jakich było wiele. Córka wojewody Poleskiego Jana Krahelskiego, pochodziła z patriotycznej rodziny. Harcerka, studiowała na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Jednak los ją trochę wyróżnił. Jej klasycystyczną urodę doceniła rzeźbiarka prof. Ludwika Kraskowska - Nitschowa, wybierając ją jako modelkę do rzeźby spiżowej Syrenki Warszawskiej. Pomnik zlokalizowany przy wylocie ul. Tamka przy obecnym Moście Świętokrzyskim, został odsłonięty 15 sierpnia 1939 roku przez prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego. Krahelska mieszkała w tym czasie w domu przy ul. Rakowieckiej 57, gdzie znajduje się poświęcona jej tablica pamiątkowa.

Krystyna Krahelska stała się nieśmiertelna dzięki swojemu wizerunkowi jako Syrenka. Również wryła się w pamięć nie tylko współczesnych jej żołnierzy Powstania, ale później harcerzy, jako autorka słów słynnej piosenki powstańczej "Hej, chłopcy, bagnet na broń". Ale dzięki temu stała się również niemym świadkiem wielu bohaterskich ofiar walk Powstania Warszawskiego.

Na Ursynowie jej nazwisko upamiętnia skrzyżowanie - rondo przy ul. Płaskowickiej i Alei KEN.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA