Usypany z gruzów stolicy kopiec przypomina, że Warszawa po wojnie musiała podnosić się niemal z ruin. Każdy fragment cegły, kamienia czy betonu, który trafił do jego budowy, można traktować jako cząstkę miasta doświadczonego wojenną katastrofą. To swoisty pomnik, w którym historia nie została zamknięta w muzealnej gablocie, lecz pozostaje częścią miejskiego krajobrazu.
Przez długie lata kopiec pozostawał miejscem zaniedbanym, pozbawionym należnej mu rangi. Dopiero w 2004 roku, w 60. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, uporządkowano jego szczyt, wybudowano schody od strony ulicy Bartyckiej i nadano mu oficjalną nazwę. Na szczycie stanął potężny symbol Polski Walczącej, przypominający o walce żołnierzy Armii Krajowej i mieszkańców stolicy. Dziś ta góra, z której przemawia historia jest chętnie odwiedzana przez warszawiaków.
Wejście na kopiec jest nie tylko spacerem, ale także swoistą podróżą w głąb historii. Wysiłek pokonywania kolejnych stopni może skłaniać do refleksji nad wysiłkiem tych, którzy walczyli o Warszawę. Ze szczytu rozciąga się panorama miasta – współczesnego, tętniącego życiem, a przecież zbudowanego na doświadczeniu wojennych zniszczeń.
Kopiec Powstania Warszawskiego przypomina, że pamięć nie musi przemawiać podniosłymi słowami. Czasem wystarczy kamień, schody i widok na miasto. Warszawa zmienia się każdego dnia, lecz jej historia pozostaje obecna w takich miejscach jak to. Bo miasto, które pamięta własne ruiny, lepiej rozumie wartość pokoju i wolności.