Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Kontrowersje wokół Stawu Głębokiego

24-04-2019 21:13 | Autor: Bogusław Lasocki
Nie zmniejszają się emocje wokół budowy biurowców Polkomtelu przy ulicy Baletowej. Głównym źródłem niepokoju mieszkańców jest ryzyko zniszczenia unikatowych zasobów ekosystemu sąsiadującego z inwestycją Stawu Głębokiego oraz naruszenia ciągu retencyjnego, związanego ze stawem i ciekami wód gruntowych. Ograniczenie funkcji retencyjnych Stawu stwarza możliwość wystąpienia podtopień okolicznych domów w wyniku powtórzenia się opadów nawalnych, mających już kilkakrotnie miejsce w ostatnich latach. Stąd spór z inwestorem.

Wydanie pozwolenia wodno-prawnego było uzasadnione

Podczas kolejnego spotkania mediacyjnego w tej sprawie spotkali się 17 kwietnia reprezentanci wszystkich stron sporu: radni z Komisji Architektury i Ochrony Środowiska oraz z Zielonego Ursynowa, zastępca burmistrza Bartosz Dominiak ze sporą grupą ursynowian oraz przedstawiciele inwestora – Tomasz Gillner-Gorywoda, dyrektor generalny Polkomtelu i Tomasz Cyperling, prezes Laris Development, , a na dodatek delegaci Biura Ochrony Środowiska i Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.

– Temat jest ważny dla mieszkańców Zielonego Ursynowa ze względu na okresowo występujące podtopienia – rozpoczął spotkanie radny Paweł Lenarczyk, przewodniczący Komisji Zielonego Ursynowa.

– Naszą troską jest, by miejsca retencji wód, takie jak Staw Głęboki , były dobrze utrzymywane. Dialog czy rozmowa z Państwem toczy się już od dawna. Pierwszy dokument pochodzi z 1999 roku, gdy ta inwestycja pojawiła się na terenie Ursynowa. – mówił radny Paweł Lenarczyk.

Punktem wyjścia do dyskusji stały się wyjaśnienia Biura Ochrony Środowiska odpowiadającego za wydanie pozwolenia wodno-prawnego, umożliwiającego prowadzenie prac inwestycyjnych. Warto tu przypomnieć słowa wypowiedziane podczas pierwszego spotkania wiceburmistrza Bartosza Dominiaka, który stwierdził, że urząd dzielnicy przed wydaniem tego pozwolenia na przełomie 2014 i 2015 roku negatywnie opiniował sprawę przesuwania stawu. Niestety, wbrew tej opinii Biuro Ochrony Środowiska jednak je inwestorowi wydało.

– Pozwolenie wodno-prawne dla tej inwestycji zostało wydane w 2015 roku – wyjaśniał Patryk Malak z BOŚ. – Przed jego wydaniem zwróciliśmy się do Biura Architektury Urzędu Miasta, które wydawało decyzję o lokalizacji inwestycji. Biuro stwierdziło, że inwestor nie narusza żadnych ustaleń. Równocześnie zostały sformułowane wobec inwestora dodatkowe warunki dotyczące Stawu Głębokiego. Zgodnie z nimi miała zostać niezmniejszona powierzchnia lustra wody i pojemność retencyjna zbiornika, przy zapewnieniu, że zastosowana technologia robót ziemnych nie spowoduje strat przyrodniczych akwenu, a roślinność wodna, zniszczona przy zasypywaniu fragmentów istniejącej czaszy, zostanie odtworzona w nowych partiach stawu poprzez nasadzenia wykonane według projektu rekultywacji.

Do postępowania dołączono uwagi zastępcy burmistrza dzielnicy Ursynów, następnie przesłane do inwestora, żeby się do nich ustosunkował. Spowodowało to uzupełnienie przez niego dokumentacji. Uwzględniając uwagi Urzędu Dzielnicy Ursynów, inwestor zobowiązał się do wykonania drenażu opaskowego wokół budynku, żeby nie był zakłócony dopływ wody do stawu oraz przewidział odprowadzanie wody opadowej z dachu bezpośrednio do stawu oraz do skrzynek retencyjnych. Po zakończeniu inwestycji dokonane zostanie pod nadzorem ichtiologów zarybienie akwenu. W związku z tym, że zostało zadeklarowane spełnienie przez inwestora wszystkich sformułowanych warunków, pozwolenie wodno-prawne wydano – uzasadniał decyzję przedstawiciel Biura Ochrony Środowiska.

Wstrzymanie budowy – dwie strony medalu

Z dniem 15. marca 2019 roku Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego (PINB) wstrzymał prace związane z inwestycją Polkomtelu. Pisałem o tym szczegółowo w Passie nr 12 (953) z 28 marca br. Jednak mieszkańcy sąsiadujący z budową sygnalizowali, że prace budowlane są ciągle realizowane. Dopiero podczas ostatniego spotkania z radnymi naczelnik Teresa Zduńczyk z PINB przedstawiła pełniejszy obraz sytuacji. Przede wszystkim inwestor złożył zażalenie na decyzję PINB do instancji wojewódzkiej, co oczywiście nie wstrzymuje postanowienia instancji niższej. Jednakże inwestor posiadał dwa pozwolenia na budowę – jedno na budynek technologiczny oraz drugie na kompleks biurowo-szkoleniowy wraz z garażami podziemnymi. Tylko ta ostatnia budowa została wstrzymana. Jednak jej wstrzymanie rodzi dalsze konsekwencje w postaci konieczności prowadzenia prac zabezpieczających budowlę. Obserwatorowi z zewnątrz nie sposób ocenić, czy robotnicy na placu pracują przy fundamentach w celu ich budowy czy też z powodu potrzeby ich zabezpieczenia na wypadek wystąpienia dłuższej przerwy w robotach. Są również takie fazy robót, których przerwanie przed zakończeniem pewnego etapu mogłoby spowodować wielkie straty.

– W momencie postanowienia o wstrzymaniu robót byliśmy w fazie otwartego wykopu ziemnego – wyjaśniał odpowiedzialny za budowę dyrektor Tomasz Cyperling z Laris Development. – W wykopie ściany szczelinowe są rozpierane wielkimi rozporami na poziomie gruntu, a dolna część ścian szczelinowych musi być również zablokowana, by nie doszło do złożenia się ich w środku. I jeszcze musi być dokonane dociążenie tych ścian, gdyż one są tylko w formie tymczasowej, żeby nam nie wypłynęły do góry. Takie prace właśnie trwają i nie można ich przerwać. Zresztą to jest jeden z powodów powstania nasypu ("samowolnie" wykonany nasyp wysokości 5 m nie był uwzględniony wcześniej w projekcie i stał się bezpośrednim powodem decyzji PINB o wstrzymaniu prac budowlanych - przyp. BL). Można było zastosować inne technologie rozpierania tych ścian, ale zastosowanie kotw gruntowych spowodowałoby najprawdopodobniej efekt analogiczny do wyciągnięcia korka z napełnionej wanny. Budowa nasypu byłą jedyną możliwością, żeby nie doprowadzić do zanieczyszczenia wody i jej ubytku – tłumaczył dyrektor Tomasz Cyperling.

Krótko, ale rzeczowo przedstawił punkt widzenia inwestora Tomasz Gillner-Gorywoda. – Realizujemy tę inwestycję zgodnie z uzyskanymi pozwoleniami na budowę oraz zgodnie z pozwoleniami wodno-prawnymi i zasadami sztuki budowlanej – zapewniał dyrektor generalny Polkomtelu.

Różne prawdy i punkty widzenia

Obecna sytuacja jest zdecydowanie niepewna dla mieszkańców ulic sąsiadujących z inwestycją. Problem posiadania pozwoleń i decyzji to jeden aspekt, ale poczucie, że coś jest "nie tak", zwłaszcza w odniesieniu do przeszłości, to odrębne zagadnienie.

– Przysłuchując się całej dyskusji, nie tylko dzisiaj, widzę, że Państwo traktujecie ten staw, jakby to był jakiś basen kąpielowy – stwierdził pan Henryk, inżynier z Zielonego Ursynowa. – A to jest żywy zbiornik, który reaguje i oddziałuje na całe środowisko. To fragment zlewni, która tu właśnie jest. Ten Staw Głęboki przyjmuje nie tylko wody powierzchniowe. Od momentu przebudowaniu ul. Baletowej woda płynie po ulewach jak rzeką do ul. Puławskiej, zalewa również posesje od strony południowej. Równocześnie podnosi się wtedy poziom wody gruntowej. Nie dość, że zbiornik funkcji retencyjnej nie będzie pełnił, to zmniejsza się ciągle powierzchnia chłonna gruntów ze względu na postępującą zabudowę. Jest jeszcze kwestia zatrucia środowiska. Czy została zbadana woda, czy nie jest zatruta? – niepokoił się mieszkaniec.

Mieszkańcy są zmęczeni, ale równocześnie bardzo zdeterminowani problemem Stawu Głębokiego, ciągnącym się już prawie 20 lat. Nic dziwnego, że cisną radnych, których zresztą niezależnie od presji mieszkańców również nurtuje problem – co dalej będzie ze Stawem, a przy tym z całokształtem relacji wodnych w okolicy. Radny Leszek Lenarczyk czy inż. Henryk Szczotka i wielu innych mieszkańców próbuje coś zrobić z problemem od lat, z efektem niestety miernym. Obecnie staw nie jest zasypywany, ale na początku aktywności inwestycyjnej, od strony ul. Baletowej proces zasypywania był dosyć intensywny. Wykorzystywany był wówczas również gruz niewiadomego pochodzenia, być może powodujący zatrucie wody i środowiska.

Niemniej pozwolenie wodno-prawne zostało wydane wydane i postępując zgodnie z nim, nikt nie złamie prawa. Czy coś można zatem jeszcze zrobić?

– Wiele słów, które tutaj padły, powinno paść pod adresem osób, które podejmowały decyzje i wydawały pozwolenia, a nie pod adresem inwestora, który stosuje się do uzyskanych pozwoleń – powiedziała radna Karolina Zdrodowska. – I jeszcze uwaga i apel do wszystkich, którzy walczą o florę i faunę stawu: najgorszą rzeczą na tym etapie jest przedłużająca się budowa – stwierdziła radna.

Również sporo emocji wywołała sprawa faktycznego partycypowania spółki Polkomtel w przebudowie ulicy Baletowej i skrzyżowania z ulicą Puławską. Radni wypominali inwestorowi, że obecne eleganckie i wygodne skrzyżowanie zostało wykonane ze środków otrzymanych z budżetu miasta.

– Umowa z dzielnicą została już dawno podpisana i w konsekwencji środki zostały dawno przelane – odpowiedział dyrektor Cyperling z Laris Development. – Tylko co się stało z naszym milionem, skoro te pieniądze nie zostały wydane na przebudowę skrzyżowania ? – spytał pół żartem, pół serio dociekliwy reprezentant inwestora. Sprawa wydaje się jednak prosta i wygląda jak burza w szklance wody. Tak hipotetycznie: umowę z inwestorem podpisała dzielnica (a może nawet miasto lub wspólnie?), pieniądze otrzymało miasto i później przekazało je z własnego budżetu, choć wcześniej zasilonego przez inwestora.

Mieszkańców ciekawi tymczasem, co będzie po kolejnej nawałnicy, która jak ta w 2009 roku – prędzej czy później nastąpi. Czy pojawi się coś na kształt gejzeru w sadzawce okolonej biurowcami, czy może nadmiar wody popłynie jednak jakoś inaczej?

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA