Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Kapitał, którego nie wolno zmarnować

22-07-2020 20:12 | Autor: Maciej Petruczenko
Z Tomaszem Sieradzem, radnym Platformy Obywatelskiej o wyborach.

PASSA: Jak pan, jako szef klubu radnych Koalicji Obywatelskiej w Radzie Dzielnicy Ursynów, ocenia niedawne wybory na prezydenta Polski?

TOMASZ SIERADZ: Ocena jest dla mnie niełatwa, ponieważ w wyborach startował z ramienia Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski, wiceprzewodniczący PO, a jednocześnie prezydent Warszawy i na dodatek sąsiad z Ursynowa, ponadto osoba, którą znam i szanuję. W drugiej turze wyborów rywalizował on już tylko z pełniącym od 2015 r. funkcję głowy państwa Andrzejem Dudą, mającym potężne wsparcie rządowe z osobistym niespotykanym dotąd udziałem premiera i zdecydowanie faworyzowanym przez TVP, która bynajmniej nie pozostawała na neutralnej pozycji medium publicznego. Nadto mieliśmy w niespotykanej wcześniej skali polityczne zaangażowanie ze strony Kościoła. Rozgłośnie katolickie wyraźnie przekroczyły cienką granicę przyzwoitości, otwarcie preferując kandydaturę Andrzeja Dudy. Z wielu stron pod adresem Trzaskowskiego płynął bezpardonowy atak czy wręcz hejt. Część naszych kolegów i koleżanek roznoszących ulotki wyborcze spotykała się z otwartą agresją. A jakby tego było jeszcze za mało, to trzeba pamiętać, że w przeciwieństwie do głównych konkurentów w wyborach – Trzaskowskiemu przyszło wystartować w nich o wiele później, gdy pierwszy ich termin – 10 maja – został anulowany i nasz sąsiad zastąpił wtedy kandydującą najpierw z ramienia Koalicji Obywatelskiej Małgorzatę Kidawę-Błońską. Miał tylko kilka dni na zebranie wymaganej liczby 100 tysięcy obywatelskich podpisów. Zebrał ich w tak krótkim czasie ponad półtora miliona, co od razu było sygnałem wielkiego, spontanicznego poparcia. Uczestniczyłem w tej zbiórce osobiście i muszę powiedzieć, że nigdy wcześniej nie spotkałem się przy zbieraniu podpisów z tak wielką aktywnością i przejawami sympatii ze strony mieszkańców. To było niesamowite i bardzo budujące.

I Rafał Trzaskowski, i Andrzej Duda dostali w drugiej turze po więcej niż 10 mln głosów. Okazało się jednak, że prezydent Warszawy przegrał z dotychczasowym prezydentem Polski o nieco ponad 400 tysięcy wskazań ze strony obywateli...

Ponieważ zachował się po dżentelmeńsku i oznajmił, że uznaje ostateczny wynik wyborów, pozostaje nam to tylko zaakceptować. Ze względów czysto formalnych jednakże sztab Trzaskowskiego zgłosił protest do Państwowej Komisji Wyborczej, wskazując na liczne naruszenia wyborczego regulaminu, a przede wszystkim na niedopuszczenie olbrzymiej, być może decydującej liczby głosów obywateli RP za granicą. Trudno zresztą uznać, że wybory były równe przy tak wielkim zaangażowaniu mediów publicznych i rządu po stronie jednego kandydata – urzędującego Prezydenta Andrzeja Dudy.

Pozostawał pan w ogniu decydującej batalii wyborczej. Jak to wyglądało z pana punktu widzenia?

Byłem mężem zaufania w ursynowskiej komisji przy ul. Wilczy Dół. I akurat tam mieliśmy największą frekwencję głosujących, wynoszącą ponad 94 procent przy prawie 83-procentowej frekwencji w skali dzielnicy Ursynów. Zatem Rzeczpospolita Ursynowska nie zawiodła. Gdyby taka frekwencja była w całej Warszawie, ostateczny wynik wyborów mógłby być inny. Wciąż toczy się dyskusja, co można było jeszcze zrobić, żeby Rafał Trzaskowski okazał się zwycięzcą. Na niedopuszczenie wielu głosów Polonii nie mogliśmy jednak nic poradzić. Poza tym trudno mi powiedzieć, czy praca komisji wyborczych w całym kraju była tak rzetelna jak komisji ursynowskich. Nie wszędzie pojawili się mężowie zaufania, dający gwarancję prawidłowości głosowania.

Wierzy pan, że ewentualne zwycięstwo Trzaskowskiego zostałoby przyjęte przez ugrupowania dzierżące dziś władzę w Polsce bez jakichkolwiek zastrzeżeń, z pełnym poszanowaniem zasad demokracji?

Szczerze mówiąc, spodziewałbym się raczej, że przy wyniku korzystnym dla naszego kandydata rządzący wróciliby raczej do znanej z czasów PRL zasady, iż władzy raz zdobytej nigdy nie oddamy. Nawet najmniejsze nieprawidłowości proceduralne wystarczyłyby do unieważnienia wyborów. Znaleziono by jakieś kruczki prawne, by postawić na swoim.

Mimo wszystko opozycja jest dziś w o wiele wygodniejszej sytuacji niż ugrupowania rządowe, które muszą zmagać się z kryzysem spowodowanym epidemią koronawirusa...

Kokietując społeczeństwo, rząd odkręcił kranik ze strumieniem środków finansowych z tzw. funduszu covidowego. Tymczasem dobrze wiemy, że kasa jest pusta i żeby tę lukę uzupełnić teraz trzeba będzie maksymalnie łupić podatników. W najgorszym położeniu są stawiani ci, którzy wypracowują dochód narodowy – czyli prywatni przedsiębiorcy. Ich po prostu dobija coraz większa biurokracja.

Krytykująca rząd Platforma Obywatelska powinna jednak uderzyć się też we własne piersi. Gdy stery władzy pozostawały jeszcze w waszym ręku, mocno zaniedbaliście pokolenie 60 plus, za co płacicie do dziś słoną cenę...

Co prawda, to prawda. To były nasze błędy i zaniechania. Tymczasem PiS umiało trafić nie tylko do starszego pokolenia, ale też do wyborców z mniejszych ośrodków i osób słabiej wykształconych czy gorzej sytuowanych. Nic dziwnego więc, że akcja 500 plus i powrót do poprzedniego progu emerytalnego zrobiły swoje. A do tego doszły różne zachęty wyborcze w postaci np. trzynastej emerytury. To wszystko odniosło skutek.

Jak zatem widzi pan przyszłość własnego ugrupowania i stronnictw sojuszniczych?

Potencjału 10 milionów Polaków, którzy głosowali na naszego kandydata w wyborach prezydenckich, nie wolno nam zmarnować. Dlatego Rafał Trzaskowski zapowiedział w Gdyni utworzenie Ruchu Obywatelskiego, który ma patrzeć stronie rządowej na ręce. Co więcej ma być inicjatorem zmian, inicjatyw obywatelskich w tych obszarach, o których rządzący zapominają. Od nas samych zależy już, co zrobimy, żeby ten społeczny kapitał nie został zmarnowany.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA