Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

dzisiejsza
pogoda

21°
8°

Jak Budżet Partycypacyjny zmienia Ursynów

07-03-2018 21:38 | Autor: Agnieszka Majcher-Teleon
Trwa kolejna, piąta już edycja Budżetu Partycypacyjnego w Warszawie. To dobry moment na pewne podsumowanie jak dotychczasowe edycje BP zmieniły Ursynów zaczynając od zmian w przestrzeni publicznej, komforcie życia i funkcjonowaniu dzielnicy.

W dotychczasowych edycjach najbardziej popularne wśród głosujących, ewentualnie mające największe szanse na wybór przy obecnych zasadach głosowania, były projekty zakładające budowę małej architektury (ławki, kosze, toalety itp.) – prawie każdy z nich wygrywał w głosowaniu. Mieszkańcy bardzo często wybierali także projekty związane z inwestycjami w miejską zieleń (nowe parki, nasadzenia, łąki, kwiatowe rabaty). Częściej wygrywały niż przegrywały w głosowaniu również projekty związane z ekologią i sportem. Trudniej natomiast – wbrew obiegowym opiniom – było przebić się projektom „szkolnym”. Projekty „niszowe” tj. ograniczone do konkretnych grup osób, np. właścicieli psów czy niepełnosprawnych, poza spektakularnym sukcesem pomysłu z BP 2015 budowy ośrodka wsparcia dla osób niepełnosprawnych, miały małe szanse na wygraną. Interesujący jest także przypadek bardzo popularnych projektów kulturalnych oraz tzw. projektów „miękkich” – tylko ok. 1/3 tego typu projektów wygrało w głosowaniu pomimo ich relatywnie niskiego kosztu.

W realizacji format BP najlepiej sprawdzał się w przypadku projektów relatywnie tanich, mało skomplikowanych i niekontrowersyjnych. Z sukcesem udało się więc zrealizować prawie wszystkie wybrane projekty „miękkie” i kulturalne (warsztaty dla dzieci, zajęcia zumby, koncerty, wykłady, spacery, darmowe seanse w kinie itd.). Nieźle wypadają też projekty infrastruktury sportowej – powstało kilka siłowni, boiska, bieżnia, oznaczenia tras biegowych. Zmodernizowano lub postawiono parę placów zabaw, wybieg dla psów, budki dla ptaków. Spektakularnie widoczny – w sensie dosłownym – jest efekt pomysłu murali na ursynowskich wieżowcach (choć pojawiały się kontrowersje dotyczące finansowania ich późniejszej konserwacji), a także bardzo udane doświetlenia przejść dla pieszych. Obie te ostatnie inicjatywy raczej nie wydarzyłyby się bez BP – murale z uwagi na małą aktywność dzielnicy jako sponsora sztuki w przestrzeni miejskiej, a doświetlenia z uwagi na wcześniejsze niedostrzeganie tej potrzeby przez drogowców.

Wyraźną lekcją wynikającą z BP dla projektantów i zleceniodawców – ciekawe czy odnoszącą skutek – jest konieczność zapewniania częściowego cienia na placach zabaw oraz zaplecza sanitarnego. Dzięki BP udało się także dość spektakularnie zagospodarować okolice jeziora Zgorzała i zrobić z niego atrakcyjne miejsce rekreacji, warte nawet wycieczki z Wysokiego Ursynowa.

Mniej udane – póki co – były projekty wzbogacania ursynowskiej zieleni. Realizacja tych projektów bywa trudniejsza, ponieważ efekty rozłożone są w czasie, tymczasowe lub niepewne (nie wszystkie nasadzenia się przyjmują itd.). Jednocześnie bilanse zieleni w dzielnicy wskazują, iż ubytki drzew i zieleni są bardzo duże, głównie w związku z prowadzonymi inwestycjami drogowymi i budowlanymi, a w żaden sposób nie rekompensują tego nowe nasadzenia (których lwią część stanowią właśnie te z inicjatywy mieszkańców czyli z BP).

Swego rodzaju katastrofą skończyła się realizacja bardzo popularnego na etapie głosowania pomysłu wyznaczania pasów rowerowych na niektórych ulicach Ursynowa. Aczkolwiek założenia stojące za tymi projektami mają swoich zwolenników i przeciwników, należy zauważyć, że efekty drogiego i tylko częściowo zrealizowanego pomysłu są ograniczone. Bezpieczeństwo pieszych wzrosło wraz ze spadkiem prędkości aut, ale pasy rowerowe nie układają się w żadną sieć, a drogowcy nie byli w stanie zaprojektować sensownych rozwiązań rowerowych na skrzyżowaniach. Najbardziej jednak szkoda tego, że pomysł pasów rowerowych, który mógł być zaczątkiem alternatywnego, bardziej innowacyjnego myślenia o infrastrukturze rowerowej w naszej dzielnicy, został – miejmy nadzieję, że tylko tymczasowo – zmarnowany.

Marnowanie potencjału – nie jest bolączką tylko powyższych projektów „rowerowych”. Efemerydą okazał się np. pomysł bardzo dobrze przyjętych przez głosujących łąk kwietnych. Okazuje się, że miasto także na tym polu z trudem radzi sobie z dbaniem o zieleń i nie podejmuje żadnych systematycznych działań w kierunku nowego myślenia o dzikiej naturze w mieście.

W zeszłym roku mieszkańcy ochoczo głosowali na pro-ekologiczne projekty typu domki dla ptaków, owadów itp. Są to wszystko projekty o charakterze w dużej mierze artystycznym, zwracające uwagę na problemy. Niestety, pesymistycznie należy oceniać szanse na to, iż te projekty coś realnie zmieniają w zarządzaniu zasobami naturalnymi w dzielnicy. Z ekologią problemy mają także inne projekty, a jest to aspekt, który powinien być dużo poważniej brany pod uwagę zarówno przez projektodawców, a w szczególności przez urzędników na każdym etapie procedowania takiego projektu i jego późniejszej eksploatacji. Pierwszy z brzegu zrealizowany projekt, gdzie aspekt ekologiczny wybrzmiał swego czasu dość mocno, to np. potańcówka nad jeziorem Zgorzała, będącym jednocześnie siedliskiem ptaków.

Przypadkami niewykorzystanej szansy są też takie, które same w sobie są dobrymi pomysłami ale „nie chwyciły” – dotyczy to np. bardzo modnych swego czasu bibliotek plenerowych (pozostają często pustawe czy wręcz są niszczone) ale też bulodromów – fajny pomysł, ale bez istnienia czy stworzenia wokół nich społeczności faktycznych użytkowników pozostają jedynie nietypową „piaskownicą”.

Osobnym problemem są też projekty nierealizowane (lub realizowane z dużym poślizgiem) oraz realizowane z powodów finansowych tylko częściowo czy w innym niż planowany kształcie – tu kłaniają się np. polany ogniskowe z jednym zamiast z trzema paleniskami. Żal budzi też sposób realizacji budowy bardzo wyczekiwanego ośrodka wsparcia dla osób niepełnosprawnych przy ul. Stryjeńskich – nie dość, że inwestycja ta pociągnęła za sobą likwidację części terenów zielonych i budowę absurdalnie rozległego dojazdu, to nie wykorzystano zupełnie możliwości adaptacji istniejących w pobliżu ruin zabytkowego folwarku. Aczkolwiek koszt takiej adaptacji byłby dużo wyższy, to sposób ostatecznego zagospodarowania tego fragmentu Ursynowa ma szansę stać się pomnikiem urzędniczej niekompetencji kilku kadencji.

Oprócz udanych projektów i projektów niewykorzystanej szansy mamy więc projekty, których efekt dodany oznacza potencjalnie – dewastację przestrzeni publicznej. I nie jest to bynajmniej wina projektodawców, ale braku koordynacji i sensownych lub choćby aktualnych planów czy projektów zagospodarowania. To przede wszystkim casus „górki Kazurki”, gdzie w ostatnich latach w sposób dość przypadkowy – bez wizji całości i panowania nad estetyczną spójnością – zrealizowano kilka, samych w sobie niezłych pomysłów do BP.

Podobny los mógł spotkać tzw. „ psią górkę” vel Park Polskich Wynalazców. Dzielnica na chwilę przejęła planistyczną inicjatywę, zarządzając konsultacje społeczne i sporządzając koncepcję, niestety, los górki nadal jest niejasny (teren ten przejął zarząd zieleni), a na urządzenie parku nie wygospodarowano póki co żadnych środków. W dodatku z dzisiejszej perspektywy, a dokładniej biorąc pod uwagę zarządzenie prezydenta m. st. Warszawy sprzed paru miesięcy w sprawie organizacji konkursów urbanistyczno-architektonicznych na wszystkie tego typu inwestycje, upór zarządu dzielnicy w sprawie nieorganizowania w swoim czasie konkursu na projekt nowego parku w tym miejscu budzi szczególny żal.

Kolejną okolicą wymagającą szybkiego i całościowego pomysłu jest najstarszy, brukowany odcinek ulicy Nowoursynowskiej. Miejsce posiada niewykorzystany wciąż potencjał i corocznie zgłaszane są pomysły bądź to na ucywilizowanie tam szlaku rowerowego, bądź to na ławki czy latarnie, a w zeszłym roku zgłoszono pomysł na stworzenie tam alei nawiązującej do sąsiadującego z ulicą zespołu parkowo – pałacowego w Natolinie. Jeśli zabraknie odpowiedniej strategii, przy ograniczeniach formuły BP, zniknie szansa na ciekawie urządzoną przestrzeń publiczną w tym miejscu. Może się bowiem okazać, że realizacja relatywnie tanich i bardzo potrzebnych (!) mieszkańcom projektów może szybko pozbawić racjonalności bardziej ambitne, całościowe pomysły. Warto dla takich obszarów stworzyć koncepcje zagospodarowania i pozwolić mieszkańcom decydować w jakiej kolejności i tempie będą realizowane poszczególne elementy większej całości.

Wróć

Inne artykuły

Pasy rowerowe do wymiany! Minęły 2 lata od kiedy na Ursynowie utworzono na ul. Cynamonowej pierwsze pasy rowerowe. Ten eksperyment miał zachęcić mieszkańców do korzystania z rowerów i jednocześnie ograniczyć ruch samochodowy w dzielnicy. Po ostatniej zimie malowane na jezdni pasy niemal całkowicie się już zatarły, podobnie jak i korzyści, które miały nam ze sobą przynieść.
Czeka nas weekend wyjątkowych atrakcji! Rozmawiamy z zastępcą burmistrza Ursynowa Łukaszem Ciołko.
Chcemy wydłużenia godzin pracy urzędu! Jako Otwarty Ursynów, uważamy, że obecna siatka godzinowa pracy Urzędu m. st. Warszawy (w tym oczywiście Urzędu Dzielnicy Ursynów) nie odpowiada oczekiwaniom mieszkańców.
Galeria Komiksu w DOK Ursynów Stworzenie stałej galerii komiksu, na pewno pierwszej na Mazowszu, ale też chyba pierwszej w Polsce, ma na celu popularyzację tego gatunku sztuki wśród wszystkich grup wiekowych, animowanie polskiego środowiska komiksowego, edukację i podnoszenie świadomości warsztatowej komiksu.