Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Idzie nowy ład śmieciowy, jak go traktować?

19-02-2020 20:48 | Autor: Bogusław Lasocki
Kolejny etap praktycznej realizacji śmieciowej rewolucji tuż przed nami. We wrześniu 2019 roku weszła w życie nowela ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, czyli tzw. ustawa śmieciowa.

Zgodnie z ustawą, jeżeli właściciele nieruchomości nie będą selektywnie zbierać śmieci, to firmy odbierające odpady przyjmą je jako niesegregowane (zmieszane), a koszt ich wywozu będzie dwukrotnie wyższy. W konsekwencji Rada Warszawy uchwaliła sposób obliczenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Uchwała ta wejdzie w życie z dniem 1 marca 2020 roku. W przypadku budynków mieszkalnych wielolokalowych opłata miesięczna od gospodarstwa domowego wyniesie 65 zł, zaś w przypadku gospodarstwa domowego w budynku jednorodzinnym opłata – 94 zł. Zgodnie z paragrafem 2 uchwały, za zbieranie odpadów w sposób selektywny odpowiada właściciel nieruchomości. Niedopełnienie tego obowiązku spowoduje, że opłaty zostaną podwyższone dwukrotnie, to jest do wysokości 130 zł w przypadku budynków wielolokalowych i 188 zł w przypadku budynków jednorodzinnych. Nowe regulacje Rady Warszawy są szokujące zarówno pod względem sposobu egzekwowania ich przestrzegania w oparciu o odpowiedzialność zbiorową jak i wysokości opłat obowiązujących w Warszawie.

Restrykcyjna odpowiedzialność

W przypadku gospodarstw domowych w domach jednorodzinnych sytuację mamy prostą. Właściciel nieruchomości jest łatwy do określenia, stąd egzekwowanie obowiązków selekcji śmieci lub konsekwencji jej zaniechania jest sprawą techniczną.

Zdecydowanie inaczej wygląda sytuacja w przypadku gospodarstw domowych w budynkach wielolokalowych, na przykład spółdzielczych, najczęściej spotykanych na Ursynowie. Właścicielem nieruchomości w rozumieniu ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach ( w skrócie UCPG) jest wówczas spółdzielnia, ale również lokator spółdzielczego mieszkania lokatorskiego, jak i właściciel mieszkania spółdzielczego typu własnościowego – ponieważ jeden i drugi mają tytuł prawny do władania mieszkaniem. Tak samo należy traktować właścicieli odrębnych lokali mieszkalnych, jeżeli wspólnota mieszkaniowa nie wybrała zarządcy, który pełniłby wówczas rolę właściciela.

Na fakt ten zwróciła uwagę ursynowska spółdzielnia "Na Skraju", rozsyłając do swoich członków pisma zawierających między innymi informację, że "...Spółdzielnia jest jedynie poborcą opłaty [za wywóz śmieci - przyp. BL], którą co miesiąc płacimy na rzecz m. st. Warszawy". Nie zmienia to faktu, że dla "miasta" stroną jest właśnie spółdzielnia, która w imieniu swoich członków rozlicza się z wymaganych opłat. Wychodząc z ustawowego wymogu, pobiera się "... opłaty podwyższonej za gospodarowanie odpadami komunalnymi, jeżeli właściciel nieruchomości nie wypełnia obowiązku zbierania odpadów komunalnych w sposób selektywny...". Jeśli więc zdarzy się sytuacja, że odpady będą selekcjonowane przez jednostkowych lokatorów nieprawidłowo, odpowiedzialność spadnie na wszystkich "właścicieli" danej nieruchomości.

Zaburzenie selektywności zbiórki odpadów może być spowodowane podrzucaniem śmieci przez przedsiębiorczych okolicznych sąsiadów. Takie zagrożenie występuje szczególnie w przypadku lokalizacji altanek lub selektywnych kontenerów w pobliżu intensywnie wykorzystywanych szlaków prowadzących do hipermarketów i innych miejsc o charakterze handlowym czy usługowym. Jednym z wielu takich miejsc jest śmietnik w pobliżu budynku Magellana 14, obok którego jest intensywnie wykorzystywana droga do pobliskiego hipermarketu, czy altanka przy al. KEN na wysokości ul. Meander 8. Monitorowanie poprawności selekcji odpadów jest faktycznie trudne, ale pomysłodawcy ustawy, jak i w przypadku stolicy – Rada Warszawy, poszli po linii najmniejszego oporu, nie zadając sobie trudu, by system uczynić sprawiedliwym. Po prostu całą odpowiedzialność przerzucili na właścicieli nieruchomości, generując i sankcjonując niezgodną z prawem odpowiedzialność zbiorową.

Zgodność z prawem?

Prawo u nas, zwłaszcza od jakiegoś czasu, bywa niekiedy dziwnie elastyczne. To tak, jakby Temida w momencie jego tworzenia gapiła się przez okno, a nie pilnowała poprawności legislacyjnej. Obecnie sytuacja pozornie jest klarowna. Jeśli ktoś wrzuci kilka butelek lub puszek po piwie do kontenera z papierem, albo podrzuci do plastików stare książki czy opony samochodowe, wówczas firma wywozowa potraktuje cały kontener jako nieselekcjonowany z wszelkimi konsekwencjami. Nie będzie miało znaczenia, że prawie wszyscy wrzucali odpady prawidłowo selekcjonowane. Wszyscy poniosą karę, również ci porządnie sortujący śmieci. Tak w praktyce wygląda odpowiedzialność zbiorowa, usankcjonowana zarówno ustawą UCPG, jak i uchwałą Rady Warszawy.

Jednak ci postępujący prawidłowo mogą mieć uzasadnione poczucie dyskryminowania ze względu na ograniczenie ich prawa do uzyskania ulgi kosztowej z tytułu prawidłowo wykonanej pracy selektywnego dostarczania śmieci. Wykonali pracę, ale odebrano im przysługującą obniżkę zapłaty, jak obywatelom niższej kategorii. To jest już sprawa poważna. Bowiem "nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny" – mówi o tym Artykuł 32 Konstytucji RP.

Równocześnie osoby postępujące prawidłowo, są traktowane tak samo jak ci, którzy nie przestrzegają obowiązujących wymogów selekcji odpadków. Odbiera się im prawo do obniżonej ceny usługi, jakby byli winni nieprzestrzegania zasad sortowania. A więc karze się ich za niepopełnione czyny. Twórcy regulacji prawnych zapomnieli, że aby kogoś ukarać, trzeba najpierw wykazać jego winę. Można ukarać sprawcę podwyżką ceny, ale dopiero wtedy, gdy złapie się go na gorącym uczynku czyli na przykład na niewłaściwym sortowaniu śmieci lub podrzucaniu odpadów zmieszanych do frakcji selektywnych. Zapomnieli, że "Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu" – jak mówi artykuł 42 ust. 3 Konstytucji RP. Nie chodzi tu o uruchomienie w tym celu postępowania sądowego w sensie dosłownym, ale o zapewnienie adekwatnych działań.

Wskazałem kolizję ustawy i uchwały Rady Warszawy z dwoma artykułami Konstytucji RP, która zgodnie z Artykułem 8 "jest najwyższym prawem Rzeczpospolitej Polskiej". Co zatem z odpowiedzialnością za błędy w selekcjonowaniu śmieci należałoby teraz zrobić? Ustawa przeszła pełną drogę legislacyjną, uchwała jest również obowiązująca. Czy mimo tego należałoby złożyć powiadomienie o "uzasadnionym podejrzeniu niezgodności z Konstytucją RP" dwóch analizowanych aktów prawnych – ustawy i uchwały? Kto chciałby się tym zająć, skoro ustawa powstała pod parasolem jednego monopolisty władzy, a uchwała warszawska u drugiego monopolisty samorządowego? Za to pokrzywdzona jest jedna grupa – mieszkańcy.

Skandaliczne zasady rozliczeń

Drugim oburzającym mieszkańców elementem, związanym z wywozem odpadów, jest opłata odniesiona do gospodarstwa domowego – niezależna od jego powierzchni czy liczby mieszkańców. W blokach wynosi ona 65 złotych zaś w domach jednorodzinnych 94 złote. Takie rozwiązanie jest szczególnie irytujące dla osób samotnych, zwłaszcza mieszkających w małych kawalerkach.

– Muszę sobie dorabiać sprzątaniem, bo mam bardzo małą emeryturę – żali się pani Anna. – Są dni, że ledwo chodzę, nogi puchną, a lekarstwa kosztują. I tu jeszcze ten dodatkowy wydatek. Było u nas 19 złotych, teraz będzie ponad trzy razy więcej. A ci sąsiedzi z dołu, mają trójkę dzieci, dwa samochody, zarabiają świetnie. A ile śmieci tam powstaje, przy tych dzieciach dodatkowo. I będą płacić tyle samo co ja. Przecież to jest nieludzkie – mówi pani Anna.

Problem dostrzegają również spółdzielnie, które wyraźnie chcą się solidaryzować ze swoimi mieszkańcami. "Jako władze Spółdzielni uważamy, że opłata jest niesprawiedliwa społecznie i wręcz krzywdząca dla dużej części naszych mieszkańców, szczególnie tych, którzy prowadzą jednoosobowe gospodarstwa domowe" – pisze w liście do swoich mieszkańców zarząd spółdzielni "Na Skraju".Właściwie nikt z moich rozmówców nie kwestionuje potrzeby segregowania śmieci i podwyżki cen za wywóz. Ale powinno to być pomyślane rozsądnie i sprawiedliwie. Tym bardziej, że w Warszawie stawki są wyższe niż w większości innych miast.

Naprzeciw mieszkańcom próbują wyjść ursynowscy społecznicy. Aktywiści stowarzyszenia "Projekt Ursynów" zbierają w Internecie podpisy pod petycją do prezydenta Warszawy. Zestawiając miesięczne opłaty za śmieci w dużych miastach, znacznie niższe niż w Warszawie i odniesione na ogół do liczby osób, informują: "Tak od 1 marca będą wyglądać miesięczne opłaty za śmieci w dużych miastach. Zakładając, że średnio w 1 mieszkaniu mieszkają 2 osoby (często jest to mniej), Warszawa jest najdroższa! Dlatego mocno sprzeciwiamy się systemowi ryczałtowemu (niezależnemu od liczby osób) i skierowaliśmy petycję do prezydenta Warszawy z wnioskiem o zatrzymanie zmian w opłatach za śmieci. Nie zgadzamy się na to, żeby jedna osoba płaciła tyle samo co 4!" Petycję tę podpisało już blisko 1000 osób, a zgodnie z informacją aktywistów Projektu Ursynów – to dopiero początek akcji protestacyjnej przeciwko niesprawiedliwym rozwiązaniom kosztowym.

Zdaniem ursynowskich internautów

Dyskusje śmieciowe oczywiście od razu pojawiały się na forach internetowych, w tym na forum głównej ursynowskiej grupy Obywatele Ursynowa, tworzonej przez blisko 23000 członków. Przy poszczególnych wątkach dyskutują dziesiątki, czasem nawet setki osób. Polityki jakby mniej, za to więcej irytacji i żalu.

Internauta fejsbukowy 'Adam Z Łozin', cytując portal haloursynów, pisze m. in. : "...Nowe stawki uchwalone przez stołecznych radnych za wywóz śmieci są wysokie

W obu przypadkach opłata nie będzie zależała od liczby osób zamieszkałych. Ta zmiana oburza wielu mieszkańców Warszawy, uderza bowiem w starsze samotne osoby o niskich dochodach".

Włącza się fejsbukowicz Piotr: A teraz pytanie – ktoś tu był głuchy czy ślepy? Rozdają na prawo i lewo 13 emerytury, wszelakie + to i ceny wzrosły. A co jest jeszcze w naszym kraju sprawiedliwe? Rżną nas jak barany, a wszyscy siedzą cicho i tylko w Internecie każdy potrafi wylewać żal…

Pisze Ewa: "Veto. To jest skandal, to bezprawie, to złodziejstwo.  Jest złodziejska wręcz, nie tylko krzywdząca i niesprawiedliwa. Spółdzielnie powinny się wszystkie dogadać. I nie pobierać tego złodziejskiego haraczu".

Włącza się Małgorzata: "Zastanawiam się, czy jest jakaś możliwość zaskarżenia tej decyzji jako sprzecznej z zasadami sprawiedliwości społecznej. Jestem sama i produkuję mniej śmieci niż rodzina z dziećmi, a emerytura jest, wiadomo, jaka jest. Jakiś pozew zbiorowy? I kto miałby zająć się tym?".

W dyskusji pojawia się merytoryczny wątek ekonomiczny. Mówi Michał: "Ale przecież w tym wszystkim nie chodzi o ograniczenie produkcji śmieci... Gdyby było inaczej, ustawodawca wprowadziłby odpowiednie przepisy narzucające takie ograniczenia na producentów opakowań. A tak, z góry wiadomo, że znajdzie się ktoś, kto nie segreguje śmieci, a konsekwencje poniosą wszyscy. Tak więc nie łudźmy się – to jest po prostu ordynarny skok na naszą kasę, poza podwyżkami nic się nie zmieni...". Odpowiada Ada z pesymistycznymi refleksjami: "Segregujemy śmieci, żeby można je było wykorzystać ponownie.... czyli zrobić z nich coś i sprzedać... czyli wziąć za to pieniądze....Ja mam segregować, żeby ktoś mógł zarobić, czy tak? Czy to nie mnie powinno się zapłacić za tę robotę??? Lub przynajmniej zwolnić z opłat ?". Prostą odpowiedź daje znów Michał: "We Włoszech na przykład jest tak: przyjeżdża firma odebrać śmieci. Segregowane – nie płacisz nic. Jeżeli jednak nie segregujesz, to płacisz. Można? Można, tylko nie u nas...".

I tak dalej, i tak dalej. Wiele dyskusji podobnych do przytoczonej wyżej, wiele wniosków, sporo ciekawych pomysłów. Czasem trochę to chaotyczne, ale wiele myśli przewodnich jest racjonalnych. Co krok przewijają się, niekoniecznie delikatne, sugestie, że wszystko ma swoje drugie dno. Przecież tam, w ratuszu, siedzą radni, to mądrzy ludzie. A jednak wypuścili system nieprzemyślany, bardzo niesprawiedliwy. Dlaczego? Czyżby dlatego, żeby jak najszybciej dostarczyć przychody dziurawemu budżetowi? Potem się jakoś naprawi, usprawni, ludzie się uspokoją. Może będą rozliczenia na podstawie zużycia wody? Gdy to okaże się również niefortunne, to może coś jeszcze innego? Zobaczymy. Ale pieniądze będą przecież cały czas już płynęły. Szerokim strumieniem. A ludzie? Do wyborów - ho, ho - jeszcze daleko. Uspokoją się, zapomną.

Jak w tym się poruszać

Dura lex, sed lex - twarde prawo, ale prawo. I obowiązujące. W naszym systemie nawet największy bubel prawny, dopóki nie zostanie usunięty prawomocnym orzeczeniem, jest obowiązujący, a nieprzestrzeganie go jest... łamaniem prawa, nawet gdy jest bezprawiem. Poza tym nie ma wątpliwości, że segregowanie śmieci jest i pożyteczne, i już teraz potrzebne, tylko oczywiście w oparciu o właściwe ramy i zasady. Jednak selekcja odpadów, aby była celowa, musi być dokonywana bardzo pieczołowicie. Na początku mogą się pojawić błędy, gdyż tłusty papier to nie papier, a odpadki zwierzęcej kości też nie mogą trafić do pojemnika "bio". Tego po prostu trzeba się nauczyć.

Próbę edukacji i zachęty ursynowian do selekcji podjął nasz ratusz, ustawiając we współpracy z partnerami recyklomat przed urzędem dzielnicy. Pomysł wzbudził zainteresowanie, zachęta w postaci punktów uprawniających do zniżki za kawę w sieciówce czy na ekokosmetyki, wywołały spore zainteresowanie. Ale co z tego, gdy urządzenie prawie natychmiast przepełniło się. Kilka dni nieczynne, znów czynne przez chwilę, itd. Wokół recyklomatu niezachwyceni ursynowianie zaczęli ustawiać torby z pustymi butelkami. No, ale pierwsze koty za płoty. Trochę kuśtykający, ale ruch w dobrą stroną...

Sam system selekcji odpadów jest dosyć skomplikowany. Już dotychczasowy – trzyfrakcyjny, wywoływał sporo pomyłek, mimo coraz częściej dobrej woli selekcjonujących. Wprowadzany obecnie podział na pięć frakcji odpadów jest jeszcze bardziej złożony. I trzeba to robić bezbłędnie, gdyż będą – prędzej czy później, ale na pewną będą – restrykcje ze strony wywożących śmiecie.

Zatem trzeba pamiętać:

a. papier (kolor pojemników lub naklejek informacyjnych oraz worków – niebieski), wrzucamy np.: czyste opakowania z papieru i tektury, gazety, czasopisma i ulotki, kartony, zeszyty, papier biurowy,

b. metale i tworzywa sztuczne (kolor pojemników lub naklejek informacyjnych oraz worków – żółty), wrzucamy np.: puste, zgniecione butelki plastikowe, zakrętki od butelek i słoików, plastikowe opakowania, torebki, worki foliowe, kartony po sokach i mleku (tzw. tetrapaki), zgniecione puszki po napojach i żywności,

c. szkło (kolor pojemników lub naklejek informacyjnych oraz worków – zielony), wrzucamy np.: puste, szklane butelki, słoiki, szklane opakowania po kosmetykach, puste szklane opakowania po lekach,

d. bio (kolor pojemników lub naklejek informacyjnych oraz worków – brązowy), wrzucamy np.: odpadki warzywne i owocowe, skorupki jaj, fusy po kawie i herbacie, zwiędłe kwiaty oraz rośliny doniczkowe, resztki jedzenia bez mięsa, kości oraz tłuszczów zwierzęcych,

e. zmieszane (kolor pojemników lub naklejek informacyjnych oraz worków – czarny); odpady pozostałe po wysegregowaniu pozostałych frakcji, czyli tylko to czego udało się rozdzielić do wymienionych pojemników na odpady segregowane lub czego nie można oddać do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, tzw. PSZOK.

oraz dodatkowo:

f. odpady zielone (kolor worków lub naklejek informacyjnych – szary ), np.: liście, skoszona trawa, rozdrobnione gałęzie (odbiór od marca do listopada),

g. jako odpady wielkogabarytowe, np.: stare meble (także rozłożone na części) oraz wyroby tapicerskie (np. fotele, wersalki, pufy), materace, zabawki dużych rozmiarów.

Do pojemników przeznaczonych na segregację odpadów komunalnych nie wolno wrzucać:

a. papier: zatłuszczonych opakowań z papieru, zużytych ręczników papierowych i chusteczek,

b. metale i tworzywa sztuczne: zużytych baterii i akumulatorów, sprzętu elektrycznego oraz elektronicznego, puszek i pojemników po farbach, butelek po olejach samochodowych, opakowań po aerozolach, opakowań po olejach silnikowych, zatłuszczonego styropianu po żywności,

c. szkło : szkła stołowego, ceramiki, wyrobów ze szkła żaroodpornego, szkła okiennego, luster, szyb, żarówek świetlówek,

d. bioodpady: resztek mięsnych, kości oraz tłuszczy zwierzęcych, oleju jadalnego, ziemi i kamieni, odchodów zwierząt,

e. zmieszane: sprzętu elektrycznego oraz elektronicznego, AGD, baterii i akumulatorów, odpadów budowlanych i remontowych, odpadów zielonych, leków oraz chemikaliów.

oraz dodatkowo:

f. do odpadów zielonych: kamieni, popiołu, ziemi,

g. jako odpady wielkogabarytowe: sprzętu elektrycznego oraz elektronicznego (np.: starych pralek, lodówek), materiałów i odpadów budowlanych, remontowych, wanien, umywalek, grzejników, muszli toaletowych, ram okiennych, drzwi, niesprasowanych dużych kartonów, opon samochodowych.

Podział jest precyzyjny i zarazem wieloczynnikowy. Z wyselekcjonowanymi odpadami coś się dzieje, idą dalej do recyklingu. Ktoś przetwarza, coś produkuje, sprzedaje, zarabia. Dlaczego więc musimy płacić za wywóz posegregowanych ze sporym trudem i zaangażowaniem czasowym odpadów, ale zarazem przecież półproduktów?

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA