Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Eko-żywność pod Ratuszem

02-10-2019 21:50 | Autor: Bogusław Lasocki
Można spróbować i potem kupić. Albo tylko spróbować, nie kupić, a sprzedający i tak uśmiechnie się i podziękuje. To typowe dla ursynowskich Targów Zdrowej Żywności, odbywających się zwykle co drugą niedzielę pod ursynowskim Ratuszem. Tym razem dominowała eko-żywność, owoce i miody. Było również sporo wypieków, oczywiście sery w tym coraz bardziej popularne kozie, produkty mięsne.

Sprzedawcy, będący na ogół producentami, przybyli nawet z Podlasia czy spod Płońska, ale byli również rodzimi producenci z Ursynowa.

Na jednym ze stoisk z serami okazale prezentowały się duże, smakowicie wyglądające, dosyć grube plastry sera. - To serek na patelnię - wyjaśnia pani Magda, która przyjechała z nabiałem z Baboszewa. - Ser po prasowaniu zaparzany jest jeszcze w serwatce i dzięki temu na patelni nie rozpuszcza się, ale zapieka ładnie. A te inne serki to zarówno zwykłe, jak i wędzone. Zostały tylko krowie, bo owcze już się skończyły. Chociaż dzisiaj jest trochę mniejszy ruch niż zwykle, może dlatego, że niedziela handlowa. Ale na brak klientów nie narzekam - mówi zadowolona pani Magda z Baboszewa spod Płońska.

Przy pobliskim stoisku spory ruch. To ekologiczne soki i przetwory z owoców z własnego gospodarstwa "Domowa spiżarnia" państwa Orłowskich. Do straganu z wyrobami owocowymi przytuliło się malutkie stoisko z pieczywem. Czyżby chodziło o skojarzenie: świeży chleb z dżemem? - To są moje chleby, sama je piekę - z dumą mówi właścicielka stoiska. - Te wszystkie chlebki są na zakwasie żytnim bez dodatku drożdży. Do tego są dodawane mąki ekologiczne, posiadające certyfikaty, i różne potrzebne dodatki. Chleb, co prawda, nie ma certyfikatu, ale można powiedzieć, że sam w sobie jest ekologiczny. Te na mące razowej będą bardziej kwaskowate, ale tamte jaśniejsze będą już delikatniejsze, ale to zależy co kto lubi. W tej chwili to jest taka jakby promocja, chlebki są na sprzedaż tylko na ratuszowych targach, ale niedługo planuję sprzedawać je w sklepach na Ursynowie - opowiadała z dumą piekarnicza "businesswoman". Jako ciekawostkę można dodać, że tak na początek chlebki powstają na Ursynowie w domowej piekarni – w piekarniku w kuchni. Czyli liczy się pomysł i chęć realizacji. Sukcesowi trzeba dać szansę, by mógł wystartować.

Po przeciwnej stronie alejki straganowej znów spora grupka klientów przy stoiskach owocowych i przetworowych, i nadal coraz częściej pojawiająca się ekologia. - Wszystkie znajdujące się tu przetwory robimy z własnych produktów, dosłownie od posiania do zbierania - mówi pani Dorota, pokazując z dumą certyfikat ekologiczny wiszący na wsporniku straganu. - W naszym gospodarstwie ekologicznym nie ma żadnej chemii. Żadnych oprysków, nic takiego. Nie używamy również żadnych konserwantów, jedynie cukier, ale ostatnio przechodzimy również na cukier trzcinowy. Chociaż na przykład poziomka powinna być z cukrem białym, bo cukier trzcinowy jest ciemny i wtedy przetwory poziomkowe będą źle wyglądały. Nasze produkty są pasteryzowane i ich trwałość wynosi dwa lata. Natomiast kiszonki, czyli kapusty albo ogórki nie wymagają pasteryzacji, gdyż podczas procesu kiszenia przetwarza się w środku powietrze i słoiki zasysając się same. Ich trwałość gwarantujemy na minimum rok. - Mamy jeszcze sporo produktów dla cukrzyków, w ogóle bez sacharozy. Są z ksylitolem, takim specjalnym "cukrem" brzozowym, no, ale przez to trochę droższe - dodaje stojąco obok pani Martyna, córka pani Doroty. Wszystko wygląda bardzo ładnie, apetycznie, kolorowo. I ceny właściwie strawne. No bo jeśli np. słoiczek malin w soku własnym kosztuje tyle samo, ile w sezonie spory pojemnik malin świeżych, to uwzględniając różne koszty własne, koszty produkcji, podatki i jakiś zarobek, cena wydaje się przyzwoita.

Ciekawym dodatkiem do przetworów jest ksylitol, zalecany przez dietetyków tak zwany cukier brzozowy. Jest to produkt pochodzenia naturalnego, pozyskiwany zazwyczaj z fińskiej brzozy. Występuje m.in. w truskawkach, malinach, jagodach, śliwkach, gruszkach. Smakuje i wygląda jak zwyczajny cukier biały. Jego zaletą jest niepowodowanie wzrostu stężenia glukozy we krwi oraz brak stymulacji wydzielania insuliny. Na dodatek przyczynia się do lepszego przyswajania wapnia i mineralizacji kości oraz zwiększania odporności organizmu. Tak więc przetwory dosładzane ksylitolem są warte do popróbowania.

Po sąsiedzku następne stoisko ekologiczne, tym razem z dominującymi przetworami sadowniczymi. W oczy rzucają się duże i mniejsze kartonowe opakowania z sokiem jabłkowym, którego - wraz z innymi owocami - można popróbować.

- Tu, w tym soku, nie ma żadnych konserwantów - mówi pan Daniel z Rembertowa pod Tarczynem, znanego rejonu sadowniczego. - Jabłko prosto z sadu, bez zgniłych i uszkodzonych, pakuję prosto do dużych skrzyń transportowych i jedzie to do kolegi, który ma tłocznię profesjonalną. W godzinę czasu z dwóch skrzyń robi mi około sto soków. Nie ma tu żadnych środków słodzących, nie ma wody. W procesie uzyskiwania soku dokonywana jest równocześnie pasteryzacja, także wychodzi sok już w woreczkach, które są jeszcze ciepłe. Wszystko jest w warunkach sterylnych, pracownicy chodzą w sterylnych ubraniach. Dzięki temu mamy od razu produkt handlowy, nadający się do sprzedaży. Tak w ogóle to taka nasza oddolna inicjatywa, bo w sadownictwie dzieje się bardzo źle. W tym roku jest trochę lepiej dla producentów owoców, bo jabłka trochę wymarzły i jest ich mniej. Ale poprzednie lata były bardzo trudne, a perspektywy też nie są dobre. Najlepiej więc teraz jest sprzedawać produkty gotowe dla odbiorcy końcowego - opowiada sadownik pan Daniel.

Przetwory spożywcze ekologiczne coraz bardziej przebijają się przed inne produkty, i zaczynają być poszukiwane. Pewną przeszkodą może być nieco wyższa cena produkcji, i dlatego takie przetwory rzadziej można spotkać za rozsądną cenę w hipermarketach. To przez długi łańcuch pośrednictwa od producenta owoców do odbiorcy końcowego przetworu, gdzie wszyscy po drodze ponoszą jakieś koszty i muszą coś zarobić. A za wszystko musi zapłacić pan Janusz z panią Grażyną kupujący rodzime przetwory w hipermarkecie. Aby ceny w hipermarketach były akceptowalne, muszą zmniejszyć się koszty wcześniejsze. A więc skup owoców na pograniczu opłacalności dla sadowników, przyspieszone procesy przetwórcze wspierane różną chemią, polepszaczami, barwnikami i innymi paskudami typu E..., no i wszechobecne konserwanty, które to hasło jest również przysłowiowym czubkiem góry lodowej. Czasem takie dżemiki wychodzą nawet smaczne, ale czy zdrowe, z pełną ilością witamin i innych substancji odżywczych? Korzystajmy więc ze zdrowej żywności, najlepiej "eko", póki jeszcze sezon na to pozwala.

Na Ursynowie Targi Zdrowej Żywności odbędą się w tym roku jeszcze dwukrotnie: 13 i 20 października. Warto w tych dniach w godz. 10 - 14 zajrzeć na parking obok ursynowskiego Ratusza. Każdy znajdzie dla siebie coś smacznego i zdrowego.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA