Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Bądźmy równie umiarkowani jak nasz klimat

13-09-2023 21:09 | Autor: Mirosław Miroński
Pogodny wrzesień przypomina o niedawnych wakacjach. Pogoda sprawiła nam miłą niespodziankę, wciąż możemy cieszyć się słońcem i ciepłem. Eh, mogłoby tak jeszcze trochę potrwać. Oby jak najdłużej. Swoją drogą, czy nie znudziłoby się nam wieczne słońce nad głową. Niewielu z nas nie tęskni za jesiennymi szarugami, deszczem i chłodem, które zapewne wkrótce nadejdą. Ale klimat się zmienia więc może w tym roku będzie inaczej niż zwykle. Może zbliżająca się jesień przyniesie nam dobrą pogodę.

Właściwie, jeśli się nad tym zastanowić, nie ma czegoś takiego jak dobra albo zła pogoda. Od razu nasuwa się pytanie, dla kogo dobra? Dla rolników i ogrodników najlepsza jest umiarkowanie ciepła i deszczowa. Byle nie w nadmiarze, bo wtedy nic nie urośnie. Jeśli deszcz nie pojawi się w porę, trzeba podlewać, a to kosztuje. Dla pozostałych ludzi, niezajmujących się uprawami, deszcz to raczej utrapienie.

Tak czy inaczej fakt, że żyjemy w klimacie umiarkowanym ciepłym przejściowym daje nam wiele korzyści. Nie mamy ani nadmiernych mrozów, ani nadmiernych upałów. Oznacza to, że nie musimy wydawać tyle pieniędzy co inni z powodu zimna czy gorąca, a przecież koszty z tym związane mogą być niebagatelne. Wie to każdy, kto musi ogrzewać dom albo mieszkanie lub w czasie upałów korzystać z klimatyzacji. Chłodzenie pomieszczeń może być tak samo drogie jak ogrzewanie.

Jednym słowem, położenie naszego kraju to prawdziwy dar od losu. Mamy trochę ciepła, trochę zimna, ale z umiarem. Pod tym względem mieszkańcy wielu innych krajów mają nam czego zazdrościć. Nie mamy takich problemów spowodowanych klimatem, z jakimi borykają się inni np.: Hiszpanie, Grecy, Portugalczycy czy mieszkańcy odległej Australii. Nie występują też u nas żadne poważniejsze kataklizmy, takie jak: trzęsienia ziemi, erupcje wulkanów, niszczycielskie tornada, tajfuny, gigantyczne fale tsunami ani inne równie niebezpieczne zjawiska pogodowe oraz przyrodnicze. Owszem, zdarzają się i u nas powodzie, pożary, susze. Nie są jednak tak dotkliwe, jak w innych krajach. Bywa, że na skutek upałów cierpi polskie rolnictwo, a i nam samym bywa za gorąco, ale skala tych zjawisk jest nieporównanie mniejsza niż gdzie indziej. To co nam dokucza, a w przyszłości może dokuczać w jeszcze większym stopniu, to zmniejszająca się ilość wody. Naukowcy przestrzegają o konsekwencjach tego stanu rzeczy. Konieczne jest podejmowanie środków zaradczych, które ten proces spowolnią lub całkiem wyeliminują. Niemniej, biorąc pod uwagę kłopoty, z jakimi muszą się borykać nasi europejscy sąsiedzi oraz mieszkańcy pozaeuropejskich państw, trzeba przyznać, że żyjemy w całkiem bezpiecznych i komfortowych warunkach klimatycznych.

Patrząc na iście wakacyjną wrześniową aurę, chciałoby się rzec, parafrazując Fausta, bohatera Goethego: trwaj chwilo, o chwilo, jesteś piękną! Ale czy to nie za dużo szczęścia? Czy na dłuższą metę nie znudziłyby nas pogodne cieple dni? A jednak warto docenić ich zalety, zwłaszcza gdy alternatywą są dni deszczowe i wietrzne, lub zawieje śnieżne. Wydaje się, że matka natura miała rację, urządzając wszystko na swój sposób. Każdy to przyzna, widząc żółtozłote liście spadające z drzew. Każdy też ucieszy się na widok pierwszego śniegu, który przykryje wszystko białą puchową kołdrą. Każdy z nas ucieszy się też, kiedy śnieg zniknie, ustępując miejsca wiosennej feerii kwiatów i zapachów, a potem będzie można opalać się na plaży. To prawdziwe cuda. Co więcej, dzieją się one na naszych oczach niczym zmieniające się scenografie w teatrze albo obrazki w kalejdoskopie. Na dodatek, poza niewielkimi wyjątkami, mamy to wszystko za darmo. Wstęp wolny! Jedyne, co musimy zrobić to dbać o nasze otoczenie i troszczyć się o to, aby parki, lasy, jeziora, rzeki, które odwiedzamy, zachować w nienaruszonym stanie.

Dla większości z nas jest to oczywiste, niestety, znajdują się tacy, którzy tego nie rozumieją. Może znajdują przyjemność w zaśmiecaniu i dewastacji takich miejsc?

Zaczynając powyższy felieton od opisywania uroków, jakich dostarcza nam pogodny wrzesień, przeszedłem do spraw mniej przyjemnych i wstydliwych. Wstyd bowiem przynoszą Polakom wszyscy ci, którzy tereny zielone wokół miast i wiosek traktują jak niczyje. Tymczasem, są one nasze, należą do nas wszystkich. Nie znaczy to, że każdy może robić z nimi co mu się podoba, wręcz przeciwnie.

Na pewno wielu z nas wykorzysta te piękne wrześniowe dni na spacery, wycieczki rowerowe etc. Pamiętajmy, że butelki plastikowe, puszki po napojach, opakowania po chipsach nie dodają splendoru miejscom lasom i parkom. Są też niebezpieczne dla fauny i flory. Także muzyczna rąbanka, puszczana przez domorosłych melomanów w miejscach, gdzie inni szukają spokoju i odpoczynku, to coś, na co nie powinno być przyzwolenia. Takie dudnienie słychać jednak często w lasach, rezerwatach czy na plażach nad Wisłą, a to nie miejsca do prezentowania wszystkim swoich gustów muzycznych czy też ich braku. Z kolei przydrożne rowy to nie miejsca do wyrzucania śmieci. Niestety, wciąż ma to miejsce w podmiejskich miejscowościach i wokół nich. Jest to problem ogólnokrajowy. Pokochajmy przyrodę taką, jaka ona jest. Nikt nie powinien jej ozdabiać swoimi śmieciami.

Wróć